Garbojama 2011

Kryspinów koło Krakowa już po raz dziesiąty gościł miłośników Garbusów! Pierwszy zlot odbył się w 2001 roku. Pomysłodawcą projektu był Michał Dymek wraz z Krakowskim Klubem Miłośników VW Garbusa „Garb Wawelski”...

Czytaj Więcej...

Zdjecia z imprezy

xxxx

BMW Drift Open 2009 – Wyrazów

Relacja i galeria zdjec z imprezy Drift Open na torze w Wyrazowie

BMW Drift Open 2009 – Wyrazów

Ostatni weekend w Wyrazowie pod Częstochową, upłynął pod hasłem : „doskonalenia techniki rozbijania much na bocznych szybach samochodów”.
Cała okolica od wczesnych godzin porannych spowita była kosztownym dymem opon wszelakiej marki. Niewielki kompleks przy ulicy Wyścigowej odwiedzili w tym czasie Wielcy Zawodnicy szalonej jazdy bokami, – czyli najlepsi w Polsce Drifterzy w swoich ryczących maszynach.
Ekipa moje4kola.pl pojawiła się na miejscu, by zdać Wam najszczerszą relację. Nie zabiegaliśmy o akredytacje prasowe. Nie przekupiliśmy mechaników, by uzyskać odpowiednie przepustki na zaplecze. Postanowiliśmy napisać relacje z poziomu zwykłego widza.

Drifting z dnia na dzień staje się coraz bardziej popularną dyscypliną sportów motorowych. Jednocześnie zmniejsza się grono fachowców, którzy „upalenie kapcia”, nad ranem pod remizą, za pomocą rozlatującego się e30 – nazwą driftowaniem. Społeczeństwo jest znacznie bardziej świadome, jeśli chodzi o kwestie poślizgów kontrolowanych, a zarazem wymagające i co najważniejsze głodne wrażeń.

W tych dniach przez tor w Wyrazowie przewinęła się prawdziwa rzesza fanów. Widać było, że organizator włożył wiele wysiłku by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Ciekawie ułożona próba, odpowiednio usytułowane miejsca dla widzów, stoiska sponsorów i zaplecze gastronomiczne. Wszystko to złożyło się na piękny obrazek – wyjątkowo spędzonej niedzieli.
Miny zrzedły nam trochę widząc zamknięty park maszyn. Na takich zawodach to jak lizanie cukierka przez papierek. Niby czujesz ten smak, opary ze smażonych opon rozrywają Ci płuca, uszy przenika przeraźliwy pisk, a z pomiędzy zębów wydłubujesz piasek i resztki spalonej gumy, – ale ostatecznie brakuje tego przypadkowego muśnięcia palcem błotnika, rzutu oka na serce maszyny lub tego jedynego zdjęcia do umieszczenia na profilu społecznościowym…
To jednak nic, całkowitą klapą okazali się konferansjerzy. Ich prywatne totalnie idiotyczne wycieczki słowne były krótko mówiąc żenujące. Na szczęście nieustannie latające podczas treningu wozy skutecznie zagłuszały obu prowadzących.

Podczas części przygotowanej typowo pod widzów – mam na myśli Drift Taxi – również nie było chwili by się nudzić. Wozy pojawiały się na torze bardzo często, a każdy, kto tylko miał ochotę i trochę drobnych w skarpecie mógł wybrać sobie dowolny bolid i zasiąść na fotelu pasażera. Wrażenia wyjątkowe. Przypięty pasami, katapultujesz się w stronę zakrętu, którego środek w jednej chwili zaczyna pojawiać się w bocznej szybie. Gwarantuję, że za pierwszym razem poruszysz jedynie gałkami ocznymi. Po wyjściu nogi masz jak z waty, a tylko dzięki temu, że masz uszy – nie uśmiechasz się dookoła głowy.

Dla części widzów zawody skończyły się, zanim doszło do oficjalnej rywalizacji. Przedłużające się oczekiwanie na rozgrywki eliminacyjne spowodowało odpływ sporej części odwiedzających. Dodatkowo przerwy techniczne skutecznie zniechęciły w szczególności przyjezdnych. Ostatecznie udało się uporać z przeciwnościami losu i rozegrać eliminacje.

Ogólne zasady eliminacji są proste. Do próby startuje dwóch zawodników tworząc parę. Każda para ma trzy przejazdy. Jeden rozgrzewkowy i dwa punktowane.  Celem jest przejechanie wyznaczonej trasy według zasad podanych zawodnikom przez sędziów. Kierowcy zamieniają się rolami, raz jeden prowadzi, a drugi go goni, a następnie odwrotnie. Oceniany jest kąt wychylenia wozu w poślizgu, prędkość i agresja – czyli nastawienie na zwycięstwo i atakowanie! Ważne by jechać teoretycznie wyznaczonym torem, a ku uciesze publiczności spowić całą okolicę gęstym dymem. Punkty przyznawane są w skali 10-cio stopniowej np. 6-4. Zero punktów dostajemy za obrót lub opuszczenie trasy – tzw. „Spin no win”.

W Wyrazowie do rywalizacji przystąpiło 32 najlepszych kierowców wyłonionych z eliminacji dnia poprzedniego. Pomiędzy Nissanami i BMW pojawił się jeden rodzynek – Mercedes 190. Z tej grupy wyłoniono 16 najlepszych z najlepszych, a następnie 8 doskonałych. Kolejne przybliżenie wyłoniło 4 ultra-doskonałych jeźdźców w swoich ziejących żywym ogniem maszynach.

Ta elitarna grupa składała się z dwóch Nissanów S14 (Tomasz Chwastek, Bartosz „BRT” Stolarski) i dwóch Beemek (Szymon Budzyński, Wojciech „Ogień” Łubkowski).  Czwarte miejsce przypadło 5′cio litrowemu, wymalowanemu w płomienie, potworowi V8 ze stajni BMW (Wojciech „Ogień” Łubkowski). Do ostatecznej rozgrywki o podium przystąpiły nysy i srebrna e36. Bratobójcza walka maszyn z kraju kwitnącej wiśni okazała się zwycięska dla Bartosza Stolarskiego (Nissan 200sx) – zwycięzcy drugiego miejsca. Trzecią pozycję wywalczył Tomasz Chwastek (Nissan 200sx). Na najwyższym podium stanął Szymon Budzyński (BMW e36).

Zawody można zaliczyć do udanych. Oczywiście protestujemy przed rozszerzaniem eliminacji do TOP 32. Dużo bardziej efektowne są przejazdy treningowe lub Drift-Taxi. Wyznajemy zasadę, że lepiej mieć niedosyt niż przesyt. Sztucznemu przedłużaniu zawodów mówimy stanowcze NIE!
Będziemy w Wyrazowie następnym razem, zapraszamy i Was, a do organizatorów mamy tylko jedną prośbę – „Skoście trawę, a wtedy wały zawyją i wszystko będzie Wam wybaczone”.


Dodane: 30.08.2009

Galerie Zdjec

     
     
 
 
 
 
 

Wszelkie prawa zastrzeżone dla RacingKraków.pl
Kopiowanie treści lub zdjęć zabronione
Wdrożenie: Redfenix.pl - Agencja Interaktywna